Za górami, za lasami, za spróchniałym pniem i przerośniętą głową nietrzeźwej żaby, narodziła się idea. Początkowo była beznadziejna, z czasem ewoluowała i.. ostatecznie została wyśmiana. Śmiech ten był tak soczysty, że opluta została cała wieś w której drwal rąbał paznokcie zakonnic w zamian za kościelne świece zmielone z wątróbką. Potem był tylko Grunwald, Monty Python i Wembley. Ludzie zaczęli latać, a kaczki ciamkać. W końcu zapanowała ogólna euforia staczania się do bajora wypełnionego smark
Więcej...